sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział IV

   Znowu obudziłam się w nocy. Jednakże Nilvena nie było. Nie pojawił się tej nocy, tylko dlaczego? Tak bardzo chciałam z nim porozmawiać. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł.
   Głupi, iż było ok. 3 w nocy. Ale zaryzykowałam. Wzięłam karteczkę, którą dostałam od Nataniela. Wbiłam szybko numer na komórce i po chwili rozległ się dźwięk sygnału. Po trzecim sygnale odebrał.
- Halo?
- Nataniel?
- Tak, czy coś się stało?
- Przepraszam, że dzwonię o tej godzinie. Ale po prostu... - Nie dał mi dokończyć tylko powiedział dwa słowa...
- Zaraz będę. - Ale skąd on mógł wiedzieć gdzie mieszkam? Przecież nikt tego nie wie. Mój dom znajduje się za miastem, przy cmentarzu. Jest to jedyny dom w okolicy. Z myślenia wyciągnął mnie dzwonek mojej komórki.
- Halo?
- Otworzysz mi drzwi? Bo na zewnątrz strasznie pada. - Pobiegłam szybko do drzwi. Nie mogłam uwierzyć. Nataniel. On tu był. Przyjechał, specjalnie dla mnie. W środku nocy. Otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka.
- Nie musiałeś przyjeżdżać.
- Musiałem.
- Dlaczego?
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
- Tak. - Spojrzał mi głęboko w oczy. - To usiądźmy.
Poszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku. Zaczął.
- Od kilku miesięcy Cię obserwuje. Jesteś piękna gdy się uśmiechasz. Lecz nienawidzę gdy jesteś smutna. Dlatego za każdym razem siadam obok Ciebie...By widzieć ten piękny uśmiech. Możesz pomyśleć, że to nie normalne...ale czuje jakbym Cię znał od zawsze. Jakbyś była częścią mojej duszy. - Ogłupiałam, ja jego częścią duszy? Czy to jest w ogóle możliwe? Tak jest tylko w snach i filmach.
- Dziękuje, miło słyszeć takie słowa. Nie powiem, ale jestem zdziwiona trochę. Mogę powiedzieć Ci coś w sekrecie?
- Po to tu jestem.
- Gdy usiadłeś obok mnie po raz pierwszy, także poczułam, że znamy się od zawsze...
W tamtej chwili zobaczyłam błysk w jego oczach. Chciałabym by został. Ale boję się o to zapytać. Co on o mnie pomyśli?
- Jeśli chcesz o mogę zostać na noc. Byś się nie bała. mogę spać na kanapie w salonie. - Ale jak to ? Czy on czyta w moich myślach?
- Gdybyś mógł. Ale nie musisz spać na dole. Możesz tutaj...- Boże co ja wygaduje? Nie wiem, ale chcę tego. Chcę poczuć się bezpiecznie...
- Chcesz tego?
- Chyba tak.
- No dobrze, tak więc kładź się.
- Słucham?
- No już, pod kołdrę ! - Zrobiłam co kazał. Przykrył mnie dokładnie kołdrą. Pocałował w czoło. Zdjął spodnie i koszulkę, zostając w samych bokserkach. Wszedł pod kołdrę i mnie mocno do siebie przytulił. Czułam każdy mięsień jego brzucha.
- Nie boisz się, że zrobię Ci krzywdę?
- Nie.
- Czyli mogę się do Ciebie przytulić tak, jak teraz?
- Tak. - W tej chwili mocniej mnie przytulił i szeptem powiedział :
- Dobranoc księżniczko. - Chciałabym by było tak zawsze. Oby o nie był sen.
   Zasnęłam dość szybko. Czułam ciepło. Pierwszy raz czułam się bezpieczna i kochana. Ciekawe ile ta bajka będzie trwać?

czwartek, 31 marca 2016

Rozdział III

   Gdy się obudziłam, było jeszcze ciemno. Ptaki dopiero zaczynały się budzić. Był spokój na ulicach. Psy nie szczekały, nie wiał wiatr. Było cicho. zbyt cicho na to miasto. Zawsze tętniło życiem, a dzisiaj...NIC.
  Poszłam się zważyć. Znowu przytyłam...mam 1,78 cm i ważę 40 kg. Dla mnie to za dużo, mimo że widzę moje kości w lustrze to jednak mnie to nadal nie satysfakcjonuje.
Gdy już się zważyłam i ubrałam, poszłam zjeść małe śniadanie. Dużo myślałam o Nilvenie. Pojawia się zawsze w nocy, zawsze wtedy gdy się obudzę w nocy. Mam nadzieję, że i tej nocy go ujrzę. Czuje się przy nim bezpieczna, jak przy nikim innym...
Po skończonym śniadaniu poszłam się przejść, do parku, na ławkę. Już słońce powoli wschodziło. Jednakże dalej było cicho. Znowu przysiadł się do mnie mężczyzna. Zauważyłam, że to ten sam co ostatnio. Chciałam z nim porozmawiać, dowiedzieć się coś o nim.
- Hej.
- Cześć.
- Znowu się spotykamy, w tym samym miejscu.
- Nie zaprzeczę.
- Co robisz tutaj o tak wczesnej porze?
- Nie mogłem spać, a lubię tu przychodzić.
- Ja tak samo, jest tu cicho...
- Dokładnie. Nataniel.
- Co?
- Nazywam się Nataniel.
- Aaa, Angel. - Uśmiechnęłam się do niego. Zauważyłam mały ruch przy kącikach jego ust. Po chwili wstał i chciał się już pożegnać...ale mu na to nie pozwoliłam.
- Zostań, proszę.
- Po co? Nie znasz mnie, mogę zrobić Ci krzywdę. Nie pomyślałaś o tym?
- Nie zrobisz mi jej.
- Skąd to możesz wiedzieć?
- Po prostu wiem.
- Gdybyś czegoś potrzebowała dzwoń. - Dał mi karteczkę z numerem telefonu. I odszedł, zniknął tak szybko jak się pojawił.
    Poszłam zamyślona do domu. Moje życie jest szare, nic się nie dzieję. Wstaje, ubieram się, jem, czasem gdzieś wyjdę lub pogram na fortepianie i pójdę spać, po czym w nocy się obudzę, zobaczę Nilvena i obudzę się rano. I tak w dzień, w dzień. Czy kiedyś ta szara monotonia się skończy? Nie wiem..czas pokaże.

poniedziałek, 28 marca 2016

Rozdział II

   Gdy wróciłam do domu, było już ciemno i późno. Dzisiejszy wieczór był cichy, pozbawiony deszczu i wiatru. Był spokojny.
  Znowu zasnęłam. Snów było dużo i były trudne do zapamiętania. Nagle usłyszałam : "Jestem tu".
Szybko otworzyłam oczy, ten głos już słyszałam...wczoraj. Znowu tu jest, może dam radę z nim pogadać.
- Hej, gdzie jesteś? Pokaż się.
- Jestem tu i tam. Jestem wszędzie, tylko uwierz.
- Wierzę. - Wtedy ujrzałam ciemną postać. Która powoli opadła na moje łóżko. Była tuż obok mnie. Lekko się wystraszyłam, ale po chwili wyciągnęłam rękę próbując dotknąć tej istoty.
- Kim jesteś.
- Aniołem i demonem. Jestem wszystkim i niczym.
- To znaczy?
- Sama sprawdź. - Wtedy wyciągnął 'rękę' . To nie była typowa ręka, to były jej zarysy. Tak jakby szara smuga w powietrzu. Wyciągnęłam rękę w stronę jego smugi. Gdy moja ręka dotknęła jej, poczułam dziwny chłód. I nagle zobaczyłam jak mój pokój, a bardziej ściany pokoju zmieniają wygląd. Nie są już szare, lecz widać przez nie gwieździste niebo. Nie ma już sufitu. Wszystko jest gwieździstym niebem. Po chwili pojawiły się różne cytaty, różne daty i wydarzenia. Widziałam wszystko. Nie wiedziałam czy to mi się tylko śni, jednakże z tego snu nie chciałam się obudzić. Ten sen był piękny. Po chwili usłyszałam jego głos :
- To nie sen Angel.
- Skąd wiesz, że myślę, że to jest snem?
- Słyszę to.
- Jak?
- Kiedyś Ci wytłumaczę.
- Jak Ci na imię?
- Nilven.
    W tej chwili wszystko znikło. On znikł, a w pokoju zapanował pół mrok. Byłam wyczerpana i nawet nie wiem dlaczego. Zasnęłam szybko, głębokim snem.

Rozdział I

      Obudziłam się w środku nocy. W domu było cicho, za oknem padał deszcz. Słyszałam tylko mój oddech i krople, które spadały na szybę. W pokoju było ciemno.
     Miałam tysiące różnych myśli. Czysty mętlik. Nie wiedziałam co robić. Czy nadal myśleć nie wiadomo o czym, czy pójść dalej umierać...Nagle usłyszałam szept : " Jestem tutaj..." . Przestraszona, szybko rozejrzałam się po pokoju. Przecież w domu nikogo nie było. Wszyscy wyjechali. Wszyscy nie żyli... Byłam sama. Cicho powiedziałam do siebie :
- Kto tu jest? - Szybko dostałam odpowiedź, tak cichą jak moje pytanie.
- Jestem tutaj.
- Kto?
- Twój Anioł Stróż...
Wtedy otworzyły się drzwi od tarasu, robiąc wiele hałasu. Szybko podbiegłam do nich i je zamknęłam. Wiatr jest teraz duży. To co słyszałam i widziałam, było chyba przez zmęczenie. Dlatego wróciłam do łóżka i zasnęłam.
Spałam do 9 rano. Wstałam, umyłam się i ubrałam. Poszłam się zważyć i zjadłam małe śniadanie. Gdy już byłam ogarnięta, usiadłam do mojego fortepianu. I zaczęłam grać. Uwielbiam dźwięk tego instrumentu. Moja mama pięknie grała. Uczyła mnie gdy byłam mała, to ona przekazała mi miłość do fortepianu. Tęsknie za nią. Szkoda, że jej nie ma tu ze mną. Czasami ją widzę w snach. Jak bierze mnie za rękę i prowadzi w prost na białą drogę, ale ja się zatrzymuje i mówię : 'Jeszcze nie teraz mamo...jeszcze nie nie teraz..." Wtedy zazwyczaj się budzę. Tak jak wczoraj...Ciekawe czy dzisiaj też usłyszę tą tajemniczą duszę, bo ciałem nie mogę tego nazwać.
Mama zawsze mówiła, że jestem wyjątkowa. Nigdy nie wiedziałam dlaczego. Może nadszedł czas, że się tego dowiem....
Przestałam grać, wstałam i poszłam na spacer. Do mojego ulubionego miejsca. Nad jeziorem było takie miejsce, które kochałam. Była taka ławeczka pod płaczącą wierzbą, która jako jedyna miała kwiaty, do tego różowe. Zawsze gdy tam siadałam, marzyłam o różnych rzeczach. Czasami o realnych rzeczach, a raz o nie przyziemnych rzeczach.
Gdy siedziałam na ławce, nagle przysiadł się tajemniczy mężczyzna. Był ciemno ubrany i nie mogłam dostrzec twarzy. Cicho powiedziałam :
- Hej - Mając nadzieję, że nie usłyszał..odpowiedział.
- Hej.
Serce dziwnie zaczęło mi łomotać. Aby to zagłuszyć szybko spytałam :
- Często tu jesteś?
- Czasami.
- Aha, okey.
- Muszę już iść, pa.
- Cze..kaj.- nie zdążyłam do kończyć, a go już nie było. Czułam się dziwnie. Tak jakbym znała go od zawsze. Jakby nas coś łączyło i nie tylko ławka na której razem siedzieliśmy, ale jakaś więź, której nie jestem w stanie wyjaśnić...
CDN.