czwartek, 31 marca 2016

Rozdział III

   Gdy się obudziłam, było jeszcze ciemno. Ptaki dopiero zaczynały się budzić. Był spokój na ulicach. Psy nie szczekały, nie wiał wiatr. Było cicho. zbyt cicho na to miasto. Zawsze tętniło życiem, a dzisiaj...NIC.
  Poszłam się zważyć. Znowu przytyłam...mam 1,78 cm i ważę 40 kg. Dla mnie to za dużo, mimo że widzę moje kości w lustrze to jednak mnie to nadal nie satysfakcjonuje.
Gdy już się zważyłam i ubrałam, poszłam zjeść małe śniadanie. Dużo myślałam o Nilvenie. Pojawia się zawsze w nocy, zawsze wtedy gdy się obudzę w nocy. Mam nadzieję, że i tej nocy go ujrzę. Czuje się przy nim bezpieczna, jak przy nikim innym...
Po skończonym śniadaniu poszłam się przejść, do parku, na ławkę. Już słońce powoli wschodziło. Jednakże dalej było cicho. Znowu przysiadł się do mnie mężczyzna. Zauważyłam, że to ten sam co ostatnio. Chciałam z nim porozmawiać, dowiedzieć się coś o nim.
- Hej.
- Cześć.
- Znowu się spotykamy, w tym samym miejscu.
- Nie zaprzeczę.
- Co robisz tutaj o tak wczesnej porze?
- Nie mogłem spać, a lubię tu przychodzić.
- Ja tak samo, jest tu cicho...
- Dokładnie. Nataniel.
- Co?
- Nazywam się Nataniel.
- Aaa, Angel. - Uśmiechnęłam się do niego. Zauważyłam mały ruch przy kącikach jego ust. Po chwili wstał i chciał się już pożegnać...ale mu na to nie pozwoliłam.
- Zostań, proszę.
- Po co? Nie znasz mnie, mogę zrobić Ci krzywdę. Nie pomyślałaś o tym?
- Nie zrobisz mi jej.
- Skąd to możesz wiedzieć?
- Po prostu wiem.
- Gdybyś czegoś potrzebowała dzwoń. - Dał mi karteczkę z numerem telefonu. I odszedł, zniknął tak szybko jak się pojawił.
    Poszłam zamyślona do domu. Moje życie jest szare, nic się nie dzieję. Wstaje, ubieram się, jem, czasem gdzieś wyjdę lub pogram na fortepianie i pójdę spać, po czym w nocy się obudzę, zobaczę Nilvena i obudzę się rano. I tak w dzień, w dzień. Czy kiedyś ta szara monotonia się skończy? Nie wiem..czas pokaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz