Gdy wróciłam do domu, było już ciemno i późno. Dzisiejszy wieczór był cichy, pozbawiony deszczu i wiatru. Był spokojny.
Znowu zasnęłam. Snów było dużo i były trudne do zapamiętania. Nagle usłyszałam : "Jestem tu".
Szybko otworzyłam oczy, ten głos już słyszałam...wczoraj. Znowu tu jest, może dam radę z nim pogadać.
- Hej, gdzie jesteś? Pokaż się.
- Jestem tu i tam. Jestem wszędzie, tylko uwierz.
- Wierzę. - Wtedy ujrzałam ciemną postać. Która powoli opadła na moje łóżko. Była tuż obok mnie. Lekko się wystraszyłam, ale po chwili wyciągnęłam rękę próbując dotknąć tej istoty.
- Kim jesteś.
- Aniołem i demonem. Jestem wszystkim i niczym.
- To znaczy?
- Sama sprawdź. - Wtedy wyciągnął 'rękę' . To nie była typowa ręka, to były jej zarysy. Tak jakby szara smuga w powietrzu. Wyciągnęłam rękę w stronę jego smugi. Gdy moja ręka dotknęła jej, poczułam dziwny chłód. I nagle zobaczyłam jak mój pokój, a bardziej ściany pokoju zmieniają wygląd. Nie są już szare, lecz widać przez nie gwieździste niebo. Nie ma już sufitu. Wszystko jest gwieździstym niebem. Po chwili pojawiły się różne cytaty, różne daty i wydarzenia. Widziałam wszystko. Nie wiedziałam czy to mi się tylko śni, jednakże z tego snu nie chciałam się obudzić. Ten sen był piękny. Po chwili usłyszałam jego głos :
- To nie sen Angel.
- Skąd wiesz, że myślę, że to jest snem?
- Słyszę to.
- Jak?
- Kiedyś Ci wytłumaczę.
- Jak Ci na imię?
- Nilven.
W tej chwili wszystko znikło. On znikł, a w pokoju zapanował pół mrok. Byłam wyczerpana i nawet nie wiem dlaczego. Zasnęłam szybko, głębokim snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz